Herbata, przez przeciętnego Kowalskiego postrzegana jako napój gaszący pragnienie latem, rozgrzewający zimą. Pijana kilka razy dziennie w różnych odsłonach. Jednak czy jej nadmiar może nam zaszkodzić? Poznajmy fakty i mity na temat herbaty.

Typowe pytanie dietetyka: „ile wody dziennie Pani/Pan wypija?”

Pacjent: „nooo, proszę Pani, ze 2 litry to będą – kubek herbaty rano, potem 3 kawy i kubek herbaty do kolacji, jeszcze zupa do tego. I uzbiera się”.

A i owszem 2 litry płynów się uzbiera, ale nie niekoniecznie czystej wody! Człowiek dla utrzymania prawidłowego funkcjonowania powinien wypijać przynajmniej 1,5 l, ale wody mineralnej. Herbata, kawa, zupa, soki – to wszystko idzie „na plus”, ale powtarzam przynajmniej 1,5 l czystej wody dziennie!

Czy to oznacza, że herbata jest niezdrowa?

Nie, nie to chcę powiedzieć. Raczej posiliłabym się stwierdzeniem: „wszystko, ale z umiarem”. Dwie, góra trzy filiżanki herbaty dziennie wystarczą.

Kawa świetnie pobudza, a jak to jest z herbatą?

Herbata również! Jednak fakt ten zależy od czasu jej parzenia. W ciągu pierwszych 3 min. do naparu z liści herbaty przedostają się teina i kofeina. To one właśnie wykazują pobudzające działanie. Im dłużej, będziemy parzyć herbatę tym jej relaksujące działanie, będzie silniejsze.

Jaka herbata jest najzdrowsza?

Bogactwo antyutleniaczy w liściach herbaty nie zna granic. Która jest najzdrowsza? Ciężko stwierdzić. Zależy od oczekiwań smakosza. Czerwona herbata świetnie sprawdzi się w walce z zimową oponką, zielona wspomoże walkę z próchnicą, herbata biała zadba o piękną cerę, a czarna herbata o nasz układ krwionośny. W każdej herbacie jest coś wartego uwagi i spożycia, dlatego nie powinniśmy zamykać się w jednym rodzaju trunku. Spożywajmy różnorakie rodzaje herbat!

Herbata w liściach vs. w saszetkach? Jest jakaś różnica?

Jest i to dość diametralna! W miarę możliwości kupujmy herbaty liściaste. Wówczas mamy pewność, co dokładnie pijemy. Te  rozdrobnione i w saszetkach niejednokrotnie są odpadkami produkcyjnej obróbki liści. Łatwo się domyślić, iż w związku z tym, zamknięte w torebkach „herbaty” nie będą wykazywać wspomnianych wielu prozdrowotnych korzyści dla naszego organizmu, a często wręcz mogą przynieść skutek odwrotny.

Wiemy już ile, jakich i w jakiej postaci pić herbaty. Wzbogaceni o nową wiedzę, świadomi konsumenci, możecie iść do supermarketu. A jeszcze lepiej – herbaciarni, bo prawda jest taka, że w żadnym supermarkecie, gdzie sprzedawane są herbaty produkowane na wielką przemysłową skalę, nie dostaniecie tak dobrej jakościowo herbaty jak w bogatej w wieloraki wybór poczciwej herbaciarni. Tych na szczęście jest coraz więcej w Polsce. Nie pozostaje nic innego jak tylko wyruszyć na poszukiwanie jednej z nich. A kiedy już tam traficie, to poczujecie się jak w podróży dookoła świata – smaki i zapachy z różnych zakątków globu, a do tego egzotyczne i pobudzające zmysły nazwy naparów!

Koc, gorąca herbatka, książka, kominek – czyżby to był przepis na idealny zimowy wieczór?