Chodzisz na siłownię? Twoja sylwetka nabiera mięśniowych zarysów? Zażywasz tabletki albo pijesz shake`i po treningu? Więc zapewne określenie „koksu” już do Ciebie przylgnęło. Ile jest w tym prawdy? Czy każdy, kto wspomaga się treningowo musi od razu być kojarzony ze wspomnianym „koksem”? I czym tak w ogóle są suplementy diety, odżywki, a czym sterydy anaboliczne?

Zacznijmy od słowa anabolizm, gdyż i ono jest przez laików kojarzone z nielegalnym oraz niezdrowym „pakowaniem na siłowni”, czy nadmierną muskulaturą. Jednak to nieprawda. Anabolizm bowiem jest naturalnym mechanizmem zachodzącym w organizmie KAŻDEGO człowieka. To właśnie procesy anabolizmu, czyli budowy oraz katabolizmu, czyli rozpadu są podstawą metabolizmu. Osoby dbające o swoją formę chcą wspomóc anabolizm mięśni maksymalnie zahamowując ich katabolizm. I do tego właśnie potrzebna jest obok świadomego treningu, odpowiednia dieta, regeneracja, a także w okresach wzmożonego zapotrzebowania na mikro- i makroskładniki pokarmowe – suplementacja. Suplementacja, ale odpowiednimi, legalnymi i zdrowymi środkami!

Suplementy diety wspomagające wzrost formy sportowców zawierają w składzie substancje pochodzenia naturalnego, które z powodzeniem znajdziemy w konwencjonalnej żywności. Ideą suplementacji jest zapewnienie organizmowi niezbędnych składników, których przy wzmożonym zapotrzebowaniu nie jesteśmy w stanie dostarczyć z posiłku (np. sportowiec, którego dzienne zapotrzebowanie energetyczne wynosi 6000 kcal, przy czym 180g białka, fizjologicznie nie da rady zjeść tyle żywności w ciągu dnia). I tu wchodzi białko wyizolowane np. z mleka bądź soi, ekstrakty zielonej herbaty, piperyna, kofeina, guarana czy też kreatyna, która naturalnie występuje w mięsie wołowym (stąd też uwielbiane przez kulturystów steki wołowe ). Nie chcę tu zagłębiać się w pochodzenie czy działanie kolejno wymienianych odżywek, chcę dać Wam do zrozumienia, że odżywki czy suplementy diety, spożywane wedle zaleceń i nie wbrew przeciwwskazaniom w okresach wzmożonego zapotrzebowania na określone składniki są POTRZEBNE i NIESZKODLIWE.

Inaczej sprawa ma się z nielegalnymi sterydami anabolicznymi stosowanymi przez wielu sportowców amatorów. Popularnie zwane SAA (sterydy anaboliczno-androgenne) to przede wszystkim pochodne testosteronu – męskiego hormonu płciowego. Owszem, wpływają dodatnio na rozrost suchej masy mięśniowej, wspomagają procesy budowania siły i kondycji organizmu, ale niosą również ze sobą wiele niebezpieczeństw, zarówno dla zdrowia, jak i życia konsumenta. Pomijając już zaburzenia hormonalne czy problemy z cerą, SAA przyczyniają się do niewydolności wątroby, trzustki, serca, prowadząc do zawałów, a w wielu przypadkach nawet i śmierci. Sterydy są NIEBEZPIECZNE dla życia przyjmującego je sportowca. Są nielegalne i dostępne tylko na tzw. „czarnym rynku”, co niestety nie oznacza, że nie są popularne i łatwo dostępne. Dlatego ważna jest świadomość ryzyka jakie niosą one ze sobą. Czy naprawdę warto ryzykować własne życie dla chwili sporej muskulatury? Tak, chwili!!! SAA mają to do siebie, że jeżeli chcesz być ciągle „na szczycie” musisz zażywać je non stop. Odstawione powodują powolny spadek formy. A z kolei zażywane bez przerwy – ŚMIERĆ, a w najlepszym przypadku spore problemy zdrowotne.

Zastanawiasz się nad wspomożeniem sterydami anabolicznymi? Zdecydowanie powiedz NIE! Jeśli zażyjesz raz wpadniesz w błędne koło nakręcane szybkim wzrostem formy, ale niestety kończące się czarnym scenariuszem. Chcesz być sportowcem, kulturystą? Uzbrój się w cierpliwość. Sport szlifuje charakter.

Potrzeba czasu, cierpliwości, a przede wszystkim systematyczności, a wtedy sukces gwarantowany!