Bardzo często w tym właśnie czasie odpuszczamy z jedzeniem a tym bardziej z treningiem, bo „przecież są święta”. A może właśnie jest to najlepszy czas żeby rozpocząć swoją przygodę z aktywnością fizyczną?

Bo przecież w tym okresie mamy więcej wolnego czasu i za niczym nie gonimy.

„Podczas gdy większość ludzi marzy o sukcesie, zwycięzcy wstają rano, by ciężko pracować, aby go osiągnąć.”

Każdy człowiek ma jakiś swój mały cel do którego dąży. Sportowiec z każdym kolejnym treningiem jest bliżej osiągnięcia tego celu. Często już sam trening jest zwycięstwem.

Dla każdego z nas trening ma inny wymiar. Dużo osób wybiera je jako metodę na coś… metodę na schudnięcie, na poprawę kondycji. Czasem zaczynamy ćwiczyć za namową znajomych, przyjaciół, którzy wyciągają nas na siłownię i mówią „że będzie fajnie”. I … najczęściej tak jest. Wystarczą buty, wygodny strój sportowy i… no właśnie… trochę motywacji.

I ta motywacja jest kluczowa… bo mimo wszystko ważne jest, aby przezwyciężać wymówki. „Dziś nie pójdę, bo mam dużo nauki lub pracy”. „Dziś nie pójdę, bo jest za zimno”. „Dziś nie pójdę, bo mam katar i jak się spocę, to się bardziej rozchoruję”. I gdybyśmy zorganizowali konkurs na najczęstsze lub najlepsze wymówki, myślę, że każdy z nas znalazłby przynajmniej kilkanaście powodów dlaczego można przełożyć trening na „jutro”. Stara zasada mówi „Kto chce – szuka sposobu, kto nie chce – szuka powodu”.

Rozumiem – jest masa czynników obiektywnych, które utrudniają regularne treningi. Szkoła, praca, choroba, zła pogoda. Jednak za każdym razem, gdy uda się je przełamać, radość jest jeszcze większa.

Podzielę się pewnym własnym doświadczeniem – im bardziej mi się nie chce iść na trening, tym większą mam satysfakcję po jego zakończeniu.

Jeśli leje deszcz, jest zimno i silny wiatr, myślę sobie – posiedzę w domu, poczytam książkę, prześpię się, oglądnę coś w telewizji. Ale jeśli się przemogę w sobie, założę buty, kurtkę i ruszę na trening, to już po kilku minutach uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Dlaczego? Bo oprócz przyjemności z treningu rozpiera mnie duma i radość ze zwycięstwa. Ze zwycięstwa nad najtrudniejszym moim rywalem – samym sobą – swoimi słabościami i siedzącym we mnie leniu.

I dlatego uwielbiam ćwiczyć. Bo każdego dnia daje mi ono szanse zmierzenia się właśnie z samym sobą.
I pozwala mi wygrywać. Wygrywać każdego dnia!

W związku z lanym poniedziałkiem może warto wybrać się na basen i w taki sposób poświętować?