Wiosna to okres kiedy drastycznie dochodzi do nas, kobiet, że to najwyższy czas „wziąć się za siebie” aby zdążyć jeszcze przed latem. Problemem ponad 80% reprezentantek płci żeńskiej jest drobny (bądź nie) „defekt kosmetyczny”, jakim jest cellulit. Co to jest? Jak powstaje? Jak z nim walczyć? Czy zdążysz jeszcze przed wakacjami?

Cellulit, co to takiego?

Najpierw chciałabym rozróżnić dwa, często mylone pojęcia – cellulit a cellulitis. O ile ten pierwszy, często nazywany właśnie „defektem kosmetycznym”, powstaje głównie w efekcie naszego złego trybu życia i jest procesem niezapalnym, to ten drugi ma podłoże immunologiczne i jest po prostu schorzeniem wymagającym farmakologicznego, a nawet antybiotykowego leczenia.

Kiedy robi się cellulit? Czy mają go tylko osoby otyłe?

Nie! Otóż cellulit, czyli niezapalne stwardnienie tkanki podskórnej, objawiające się zewnętrznie nierównościami skóry, występuje zarówno u osób szczupłych, jak i tych z nadwagą. Inaczej nazywany „skórką pomarańczową” powstaje na skutek siedzącego trybu życia, złej diety, palenia papierosów czy nawet noszenia zbyt obcisłych ubrań.

Co na cellulit?

Przede wszystkim dlatego, że problemy z cellulitem wynikają z zaburzeń krążenia krwionośnego bądź limfatycznego należy usprawnić działanie wspomnianych układów. Jednym z najlepszych sposobów na to jest masaż. Sama stosuję domowy zestaw do masażu bańską chińską (bańka do kupienia w każdej aptece za grosze + oliwka do ciała), który świetnie usprawnia mikrokrążenie, przyczyniając się do poprawy krążenia krwi, odżywienia narządów wewnętrznych i tkanki podskórnej oraz eliminacji toksyn z organizmu. Stosując przez co najmniej 30 min. trzy razy w tygodniu taki masaż, świetnie ujędrnimy i wysmuklimy nasze ciało, a cellulit stanie się mniej widoczny.

Kolejnym ze sprawdzonych sposobów walki z cellulitem jest peeling fusami z kawy. Codziennie pijesz poranne espresso? Nie wyrzucaj zatem fusów do kosza! Pozostaw je na wieczorny prysznic i zafunduj sobie wygładzający naturalny peeling na całe ciało! Tanio, naturalnie i bardzo efektywnie!

Jeżeli już jesteśmy w temacie kawy i jedzenia. Poranne espresso nie tylko dostarczy fusów do wieczornego peelingu ciała, da porannego kopa energetycznego, ale też usprawni krążenie krwi i przyspieszy spalanie tłuszczu, przyczyniając się tym samym do zwielokrotnienia efektu walki z cellulitem. Koniecznie musimy zadbać też o pozostałe aspekty naszej diety. Przede wszystkim pamiętajmy, aby wypijać odpowiednią ilość wody mineralnej (przynajmniej 1,5l), a do tego zieloną i czerwoną herbatę, które to świetnie oczyszczają organizm. Wzbogaćmy nasz jadłospis w świeże sezonowe warzywa i owoce oraz zdrowe źródła białka (ryby morskie, owoce morza, jajka, drób ze sprawdzonych hodowli). Warto również zwrócić uwagę na to, czym przyprawiamy nasze potrawy.

Zdecydowanie wyrzućmy sól, a zastąpmy ją zdrowymi ziołami (oregano, bazylia) oraz tymi przyprawami, które podnoszą nasz metabolizm (a więc odchudzają i eliminują cellulit) – chili, pieprz czarny, cynamon, imbir, kurkuma.

Na koniec – RUCH! Sport to lekarstwo na wszystko! Na depresję, nadwagę, cellulit, na wszystko! Uprawiając umiarkowaną aktywność fizyczną nasza krew krąży szybciej w organizmie, tym samym lepiej odżywiając i dotleniając każdą komórkę. Czy to pływanie, bieganie, crossfit czy siłownia – każda forma aktywności jest dobra. Ważne, żeby znaleźć idealną dla siebie i po prostu to robić!

Marzec to ostatni dzwonek, aby zdążyć zadbać o estetykę swojej skóry jeszcze przed sezonem plażingowym. Moje rady są proste, naturalne i niskobudżetowe – ruch, zdrowa dieta, dużo wody, dobra kawa i masaż! Ale przede wszystkim spokój, cierpliwość i relaks, bo tak naprawdę nic nie wpływa tak bardzo negatywnie na nasz organizm jak stres.